Małgorzata Kowalewska
  alhenag63@gmail.com
banner
  • 27.01-12.02.2017

  • Demokratyczno-Socjalistyczna Republika Sri Lanki / Sri Lanka

    (syng. Śrī Laṅkā Prajātāntrika Samājavādī Janarajaya)

    • Stolica: Sri Dźajawardanapura Kotte (Colombo)
    • Język urzędowy: syngaleski, tamilski, angielski (pomocniczy)
    • Hymn: Sri Lanka Matha (Matko Sri Lanki, od 22 listopada 1951r.)

Przed...

Wycieczkę zaplanowaliśmy będąc w Chorwacji. Z ochotą dołączyła do nas Patrycja. Pamiętając narzekanie Chłopaków w Indiach na zwiedzanie "ruin" - postanowiłam, że ten wyjazd będzie typowo rekreacyjny, a co najwyżej przy okazji coś zobaczymy. Mając na uwadze powyższe, zaczęłam planować pobyt.

Już w ostatnich dniach sierpnia 2016r. zarezerwowałam lot do Colombo. Niezbyt podobało mi się, że odbędzie się on na pokładach Ukraińskich Linii Lotniczych, ale nie miałam wyboru - to była najtańsza i zarazem najbardziej korzystna czasowo oferta.

Poczytałam na temat Sri Lanki i wyczytałam, że o tej porze roku należy udać się na południe Cejlonu. Początkowo myślałam, by objechać kilka miejscowości, ale w końcu postanowiłam, że zatrzymamy się w jednym miejscu.

Przeszukując oferty hoteli na Booking.com jeden zdecydowanie "wpadł mi w oko", ale cena wynajmu okazała się zbyt wysoka. Znalazłam więc stronę internetową hotelu i z pomocą Szymona wysłałam zapytanie o warunki. Po emailowych negocjacjach ustaliliśmy cenę i zarezerwowałam dwupokojowy apartament dla czterech osób. Musiałam dokonać przedpłaty, co skutkowało drobnymi perturbacjami. Nigdy wcześniej nie robiłam przelewu za granicę, choć to okazało się nietrudne, jednak dość długo trwało, nim pieniądze dotarły do hotelu i już się zamartwiałam, że zaginęły w systemie. Uzgodniłam też, że z lotniska odbierze nas kierowca, przysłany z hotelu.

Początkowo planowałam, że do Warszawy zawiezie nas Tata Chłopaków, ale później uświadomiłam sobie, że przecież mamy własny samochód i można go wykorzystać. Sprawdziłam ceny parkingów w okolicy lotniska i okazało się, że wcale nie są wysokie, ba! - opłata parkingowa będzie niższa, niż koszt paliwa podwójnej jazdy do Warszawy, że o "zawracaniu głowy" wspomnianemu kierowcy nie wspomnę. Tak więc w grudniu zarezerwowałam miejsce parkingowe.

Również w grudniu złożyliśmy przez internet wnioski o wizę turystyczną. Już następnego dnia otrzymaliśmy potwierdzenia bez najmniejszego problemu.

W styczniu Patrycja wykupiła dla nas wszystkich ubezpieczenia podróżne, a ja przygotowałam mini - przewodnik po miejscach, które ewentualnie chciałam odwiedzić.

W dzień wyjazdu zaopatrzyłam się w zapas papierosów, a Chłopacy kupili whisky. Później żałowaliśmy, że tylko jedną butelkę...

27.01.2017 (piątek)

Wyjechaliśmy z domu kilka minut po 21-szej - sporo szybciej w razie jakichkolwiek trudności. Po drodze zatrzymaliśmy się na posiłek w McDonald's.

28-29.01.2017 (sobota/niedziela)

Na parking dojechaliśmy ok. 1-szej w nocy. Tam zaparkowaliśmy auto, zostawiając w nim zimowe kurtki i obuwie, a Pan Parkingowy odwiózł nas na lotnisko. Byliśmy o wiele za wcześnie, więc podrzemaliśmy, pospacerowaliśmy, zjedliśmy co nieco.

Odprawa rozpoczęła się około 4:30. Okazało się, że dzięki uprzejmości Pani odprawiającej nas podczas pierwszego lotu do Kijowa będziemy siedzieć "w kupie", ale już podczas kolejnego - z Kijowa do Colombo - będziemy "rozrzuceni" po całym samolocie. Dowiedzieliśmy się, że można było dokonać odprawy samodzielnie, przez internet (nauczka na przyszłość!) i wybrać sobie miejsca. Obiecaliśmy sobie, że zrobimy to przy locie powrotnym, co jednak znacznie później nam się nie udało, ponieważ nie na wszystkie loty można to zrobić, a raczej chyba nie na wszystkich lotniskach.

Przy kontroli bezpieczeństwa skonfiskowano mi krem do rąk, bo miałam za dużą tubkę... :(

Odlot do Kijowa nastąpił punktualnie. Tym razem podczas startu bardzo bolały mnie uszy - Szymon też to odczuł, a w samolocie było bardzo zimno, co odczuliśmy wszyscy. Nie serowano posiłku, ale oferowano jedzenie i napoje, które można było kupić - ceny kosmiczne!

Lotnisko w Kijowie nie zrobiło na nas wielkiego wrażenia. Pospacerowaliśmy i zjedliśmy solidne śniadanie. Pani przy stanowisku transferowym powiedziała, że nic nie może zrobić w kwestii numerów miejsc w samolocie - ja miałam miejsce w rzędzie 22, Mateusz - w 19, Szymon w 14, a Patrycja w ogóle była w innym przedziale - w 33 rzędzie. Na szczęście Mateuszowi udało się namówić swojego "sąsiada" na zamianę miejsc, tak więc Patrycja usiadła obok Niego.

Te komunikaty wyświetlały się tuż przed wylotem z Kijowa...

Te komunikaty wyświetlały się tuż przed wylotem z Kijowa...

Wylot nastąpił z prawie godzinnym opóźnieniem, co mnie bardzo zmartwiło, ale z kolei byłam miło zaskoczona reakcją swojego organizmu na start. Poczułam tylko lekki ucisk w uszach podczas nabierania wysokości, tak samo było przy lądowaniu po ponad ośmiu godzinach. Większą część lotu przespałam. Podano dwa posiłki, przyznać trzeba, że smaczne, zdecydowanie europejskie. Po drugim posiłku już nie zasnęłam i bardzo mi się dłużyły ostatnie dwie godziny lotu.